Wwoof-ing

Ostatnie tygodnie były dość ciche, a to dlatego, że ‘wwoofingowaliśmy‘. Świetne doświadczenie, cudowni ludzi, jedzenie, piękne miejsce, spokój, cisza i czas na przemyślenia…

Last two and half weeks were kind of quiet here…that’s because we were ‘wwoofing‘ on a great organic farm with wonderful people in beautiful place…

Lazy week

Czas by odkopać bloga i pochwalić się zmianą stanu cywilnego :) Na razie czekam cierpliwie na zdjęcia i odrabiam zaległości w spaniu. A poniżej zdjęcia z ostatniego tygodnia spędzonego w Bieszczadach, Tyliczu i Beliańskich Tatrach. Leniwy tydzień na zapomnianych drogach i dzikich łąkach. A gdybyście byli w Wetlinie to koniecznie wstąpcie do Werchowyny i Chaty Wędrowca z przepysznym jedzeniem.

It’s time to pop in and say hello :) So… I am a married woman now :D Last two weeks were so crazy but it was so much fun. We had a great time and the best guests ever. Cannot wait for the pictures :) As for now, few shots from lazy week we had after the wedding. Pictures were taken in Bieszczady and Beskidy, Poland and in Belianskie Tatry, Slovakia. It was amazing to drive through forgotten villages, take secondary roads and not to be hurried.

Velka Fatra

To był świetny weekend w Wielkiej Fatrze. Dwa dni na nogach, których teraz nie czuję, ale co tam… A teraz wracam do składania papierowych lotosów origami :)

It was such a great weekend! Two days in Velka Fatra mountains, Slovakia with our friends. I can’t feel my legs now but it was worth it. Now… back to work :) Hope you had fun weekend as well.

Sleeping dogs

No to po długaśnej przerwie w blogowaniu, szczególnie w ‘designerskim’ blogowaniu jestem z powrotem :) Dziś jednak jeszcze jedno zdjęcie z podróży, moje ulubione z kolekcji ‘śpiące psy’, czyż nie są przezabawne? Zdjęcie zrobione w Darjeeling.
No i zapraszam na moje Etsy.

Oh right…After loooong brake from ‘kind-of-design’ blogging I’m back!
But to finish travel series I post one more picture. We have whole collection of pictures with sleeping dogs but this one is my favorite. Aren’t they hilarious? Captured in Darjeeling.
Also check out my new necklaces on Etsy.

Delhi – Darjeeling

Po kilku dniach w Delhi, pojechalismy do Nepalu. Potem przez Kakarbitthe z powrotem do Indii, do Darjeeling. Miasto zdaje sie byc ‘nieindyjskie’. Spokoj, mili ludzie, ktorzy jesli zagaduja, to dlatego ze sa ciekawi, lub chca sobie z nami zrobic pamiatkowe zdjecie ;) Zdecydowanie mila odmiana po zatloczonym i zakurzonym Katmandu.

Phi Phi Island

Z Ayutthaya pojechalismy super-rozowym autobusem na poludnie do Krabi, potem prom na Wyspe Phi Phi i juz moglismy plywac w turkusowej wodzie. Wyspa choc baaardzo turystyczna i pelna ludzi, ciagle ma w sobie cos niezwyklego. My wybralismy opcja ‘kajak’ i plywalismy gdzie chcielismy i gdzie nam sil starczylo…Wiem ze nie powinnam tego pisac ale celowo ominlismy slynna Maya Bay. Przepraszam…;)
Po powrocie do Bangkoku spotkalismy sie z nasza nowa znajoma poznana w Nowej Zeladnii (!), ktora zabrala nas w miejsca ktorych nigdy bysmy sami nie zobaczyli.

After Ayutthaya we went to paradise-like Phi Phi island. It is very touristic place but still we could find places just for ourselves. After that we went back to Bangkok and finally met our new friend met in New Zealand, who showed us great places, thank you Fon!!


Lodka-taksowka, ktora za niewielka oplata mozna zobaczyc co ciekwsze miejsca.


Ach…co bylo bez zdjec seryjnych! ;)


Lodka rybacka


Supermile dziewczyny z Harmony Food.
Lovely girls in Harmony Food restaurant. Food was just as great as staff!!


Na loklanym targu z Fon.


Rejs po ‘One man river’