Czas na blogu plynie nieco inaczej niz ten rzeczywisty, ale postaram sie go wyrownac
Wiem ze troche po macoszemu potraktowalam Australie, ale z przyczyn technicznych ze tak powiem, nie mialam energii na robienie setek zdjec. Teraz jest juz lepiej 
Tajlandia jest oczywiscie diametralnie rozna od Australii, ale zmiana dobrze nam zrobila i szybko przeszlismy na tryb targowania sie, pytania w kilku roznych miejscach o to samo, podchodzenia z rezerwa do ‘pomocnych informacji’ itp. itd. Bangkok jest ogromny, pelen kontrastow. Ruch na ulicy jest niewiarygodny, jedzenia ‘chodnikowego’ w brod. Mnostwo ludzi, kolorow, inspiracji, taki kulturowy i termiczny kopniak 
Zdjecia sa z pierwszych dni w Bangkoku.
So we made it to Thailand…the sensor in my camera is clean again and I have new energy to take pictures
Pictures are just from few first days in Bangkok. The city is huge full of contrasts, colors, smells, tastes, people and..tourists. It is such a change after Australia.

Wejscie do naszego dobrze schowanego hostelu

Sniadaniowy widok z balkonu




Tuk tuk…najlepszy srodek transportu




Pad Thai na obiad juz sie robi

Czytanie znakow przychodzilo nam z latwoscia…